Zabawa trwała w najlepsze, dzieciaki w ogrodzie rozgrywały mecz " Młoda Borussia kontra reszta świata" a my siedzileismy przy grillu. Kuba przezornie poinformował imprezowiczów, że Lewy ostatnio buja w obłokach , wiec maja przynieść jakiś prowiant, bo z Lewym różnie bywa, wiec wkładki na grilla tez nie brakowało.
Chłopacy gadali o wszystkim i niczym( moja znajomość niemieckiego, dzięki Robertowi,pogłębiała się z każdym dniem, nie na tyle jednak, żeby słowo w słowo rozumieć, o czym mowa), a dziewczyny albo gadały o kosmetykach albo o facetach. W pewnej chwili jedna z nich zagadała do mnie, spojrzałam skonsternowana.
- Yee, nie rozumiem - wydukałam łamanym niemieckim.
- Aa, sorki, przepraszam - odezwała sie po polsku, wprawiajać mnie w osłupienie. Okazało sie, że to Ewa, dziewczyna, a własciwie juz narzeczona Łukasza Piszczka. Ta jedna,jedyna, dla której całkowicie przepadł dla świata.
- Mogę o coś zapytać, bo dziewczyny tez są ciekawe, a .... k, kurcze wiem, że to głupie, ale, jak nie będziesz chciała, to nie mów, ale, chciałyśmy - bakała, nie wiedząc jak ma zadac pytanie.
- Zawołaj dziewczyny do kuchni, to pogadamy, ok?? usmiechnęłam sie do niej.
Odwróciłam sie na pięcie i poszłam do kuchni. Wiedziałam, że tej rozmowy sie nie uniknie, a dziewczyny miały prawo znać prawdę, jeśli maja byc spokojne o swoich facetów.
- Asia, nie zrozum nas źle, ale chciałybysmy wiedzieć.....
- Jasne, to zrozumiałe, pytajcie smiało.
- ok, to może ja zacznę, to prawda, co piszą w gazetach, że Ty .... no wiesz?? - odezwała się Błaszyczkowska, która pełniła równiez funkcje tłumacza.
- Tak, to prawda, miałam taki "epizod" w zyciu, nie jestem z niego dumna, ale cobyście zrobiły, stając przed wyborem," albo będziesz grzezczna, albo zastrzelimy ci syna?"??
- O cholera - między dziewczynami nastapiło dziwne poruszenie
- kurczę, nie wiem, pewnie to samo - odezwała się Lorina,dziewczyna Mitchella Langeraka, nowego bramkarza BVB.
- A Patryk?? jak to wyszło, ze macie z Robertem takiego dużego synka, on przez dwa lata był, z ta, jak jej tam" gwiazdką" - powiedziała z przekąsem. ( kurcze, ta jego była, chyba nie cieszyła sie zbytnia sympatia)
- Znam Roberta od dziecka, mieszkalismy w jednym bloku, a młody?? Powstał na osiemnastych urodzinach jego siostry, mielismy wypite, zaczęliśmy sie całować, i jakos tak poszło, potem Robert wyjechał, nawet nie wiedział, że ma dziecko w drodze.
- Nie powiedziałas mu??
- Nie, nie chciałam, i w sumie nie miałam jak.
- A jak sie dowiedział??
- Spotkalismy sie w Niemczech jak...... , przyjechałam na zamowienie i jakos tak się zgadaliśmy, że ja to ja, a on to on.
- a jak sie z tego wyrwałas??
Wskazałam głową na Lewandowskiego, wygłupiającego sie z dzieciakami.
- dzieki niemu.
- A jest cos między wami??
- yy,eee, nie, ledwo się znamy, mamy dzieciaka i postanowilismy najpierw lepiej sie poznać, a potem się zobaczy
Gadałyśmy jeszcze przez dość długi czas, dowiedziałam sie tez troche o byłej Lewego. Laski strasznie po niej jechały, że była zarozumiała, że straszna( na zdjęciu wyglądała na ładna kobietę) , że strasznie gwiazdowała, itp itd.
- laski, a czemu Hummels, tak zamarł, jak mnie tym piwem oblał??
Spojrzały po sobie zdziwione.
- Nie dziw mu się, po byłej Lewgo, nie wiadomo czego sie można było spodziewać, a gdyby Humi ja oblal,to zabiła by go na miejscu.,
- no tak- usmiechnęłam sie pod nosem - a ja przyjechałam nie wiadom skąd i po co, to i nie wiadiomo czego sie spodziewać - spojrzałam na nie i parsknęłysmy smiechem.
- A wy co tak, w tej kuchni koczujecie?? Lewy wsadził głowe przez drzwi
- obgadujemy cię
- Asia, ty mnie nie drażnij - pogroził mi palcem błyskajać ząbkami
- oj tam, juz sie boję. (Matko, Lewy, ale żeś dał po roletach )
- Chodżcie tam do nas
- Dobra, dobra idziemy.
Chwile później moja bluzka znów nadawała sie do przebrania , za sprawą latorosli Kuby, bo młoda pacnęła rączką w talerz ojca, karmiącego ją i zachlapała mi cała bluzke ketchupem .
- Ej, księżniczko, co to ma być, kąpiesz ciocię w keczupie???
Rozesmiała sie tylko i pacnęła drugi raz.
- oj ty mała łobuzico - pogłaskałam ja po głowie, scierając sobie ketchup z bluzki.
(świetnie, dzieki Jula, i w co ja sie teraz przebiorę)
- Asia, sory za nią, nie wiem co jej dzis odwala, zawsze grzecznie jadła - powiedział speszony Kuba.
- Kubus, daj spokój, nic sie nie stało.
- Ale....
- Naprawdę sie nic nie stało
Nie wiem skąd tam się zmaterializował Lewandowski, ale widac dzieciaki dąły mu spokój.
- Fajne masz piegi na nosie - parsknął.
Przetarłam nos reką, ścierajac z niego ketchupowe piegi.
- Kurde, nie mam juz nic na zmianę, a nie będe z plama łazić, jak jakiś kocmołuch.
- Weź jakąs moja koszulkę z szafy.
Spojrzałam zdziwiona
- yee, a możesz, bo ja nie wiem, nie wmiem gdzie szukać.
- W pokoju , w regale po lewej, w drugiej szufladzie od dołu, a zresztą weź co bęziesz uważała.
- yy,ee, no dobra, dzieki. - odwróciłam się na pięcie i poszłam do pokoju.
Przechodząc koło chłopaków, zauważyłam, ze Hummels, dziwnie mi sie przygląda, w ogóle miałam wrażenie, że co jakis czas spogląda na mnie, ale chyba mi sie cos przywidziało. Uśmiechnęłam sie tylko do niego i poszłam do pokoju Roberta.
Otworzyłam wielką szafę i az cofnęłam się krok do tyłu. Spodziewałam sie bombardowania koszulek, ciuchów, które zleca mi na głowę, a tu??
Koszule wiszące kolorystycznie, odprasowane pod linijkę, idealnie poskładane koszulki, spodnie poukładane na półkach i ten obłędny zapach, który zniewalał zmysły.
( Matko najświętsza, Lewy w czym ty płuczesz to pranie??)
Zdjęłam z wieszaka błękitna koszulę, chyba najmniejsza jaka była, przyłożyłam do siebie.
- Może być- mruknęłam pod nosem
Przebrałam się, zostawiając górę rozpięta,a pasek, którym miałam spięte spodenki, zapięłam sobie w talii.
kurcze, tylko te włosy??
Poprawiłam fryzurę , przewiązałam włosy wyżej głowy, odsłaniając kark .
Poszłam do kuchni, wrzuciłam do torby zaplamione bluzki. Zadzwoniłam tylko do taty, żeby nie czekał z kolacją, bo nie zdążymy, nawet się ucieszył, bo tez chciał wyjść.